HYSTORYJKA
CZYLI JAK "TO" SIE ZACZELO
Bęben pierwszy raz w rękach miałem na wakacjach w 97r w Wołczynie. Był
to mały „kociołek” ręcznie robiony przypominający cos w połączeniu bongosa
z conga (troche dziwnie to zabrzmiało) ;). Mały, zgrabny, itp. itd. ... Wtedy
też wydobyłem moje pierwsze dźwięki na tym instrumencie ... chyba każdy wie,
że nie jest łatwą rzeczą wydobyć na pierwszy raz czystych dźwięków :) ale
było OK.
Dużo
miesięcy upłynęło zanim mogłem się pochwalić swoją pierwszą djembą. Jak zwykle
przyczyną tego było brak gotówki, którą mógłbym przeznaczyć na zakup bębna, a o
zrobieniu nawet nie pomyślałem. Pomysł samodzielnego zrobienia bębna narodził
się dopiero koło maja 2001 roku, do polowy sierpnia „trwały” przymiarki do
rozpoczęcia strugania. No i zaczęło się ... (w drugiej połowie sierpnia) ...
samo struganie trwało ok. 3 – 4 tygodnie (teraz wiem ze to baaaaardzo długo).
Najbardziej podobało mi się to, że praktycznie nikt nie wiedział co robie, jak
„TO” będzie wyglądało :) Po wielu tygodniach w końcu powstało moje pierwsze
dzieło :) Jest ono dowodem ze można cos stworzyć z „niczego”, nie mając
zielonego pojęcia o tym jak się do tego zabrać, jak to „COS” ma
wyglądać, czy są jakieś zasady w budowie instrumentu, ... itp. itd.
Początki
były trudne – co można zauważyć na zamieszczonych fotkach - ale z czasem było i
jest coraz lepiej (przynajmniej wg mnie).
Mogę
powiedzieć że podstawa do szybkiego i dobrego wyrzeźbienia korpusu bębna są
odpowiednie narzędzia (przede wszystkim odpowiednie dłuto i dobry młotek),
niewątpliwie ważne są umiejętności „obsługiwania” się posiadanym młotkiem i
dłutem (co z tego że ktoś ma „najlepsze” narzędzia skoro nie wie z czym to się
je)